187°
[Black friday] Wyciskarki wolnoobrotowe Hurom w dobrych cenach, różne modele, mall.pl
22 Komentarze

szkoda tylko, że link prowadzi do ogólnej strony wyprzedażowej

agnieszka.czernik33 min

szkoda tylko, że link prowadzi do ogólnej strony wyprzedażowej

nie dałem rady uściślić kryteriów przez telefon

znów podróbki w których się mechanizm wyrobi po 2 użyciach?


ja mam taką starą ruską i pewnie lepsze soki wyjdą niż z tego ścierwa chińskiego

mozna tym wyciskac oleje?

Pay4MyGanja26 min

znów podróbki w których się mechanizm wyrobi po 2 użyciach? ja mam taką starą ruską i pewnie lepsze soki wyjdą niż z tego ścierwa chińskiego

​A na czym bazujesz swoją opinię? Masz taką w domu czy ktoś znajomy ma?

mieciux40 min

​A na czym bazujesz swoją opinię? Masz taką w domu czy ktoś znajomy ma?



Ja nie mam takiej, ale wiem że w cenach dużo niższych od rynkowch latało dużo podróbek w których mechanizm szybko padał jak się domyślasz samego mechanizmu nie dokupisz raczej.

Nie znam tego sklepu, ale wiem ze sok jest sok, można dać i 10 tysięcy za wyciskarkę i czy zrobi lepszy? hmmm
Edytowane przez: "Pay4MyGanja" Lis 25.

Nowomoda,praktycznie to samo jak nie lepiej uzyskamy z sokowirówki, a jak ktoś chce błonnika i gęstego soku to nich doda odpadu z wirowania. Potwierdzają to badania.

pbb2 godz., 1 min

Nowomoda,praktycznie to samo jak nie lepiej uzyskamy z sokowirówki, a jak ktoś chce błonnika i gęstego soku to nich doda odpadu z wirowania. Potwierdzają to badania.



Kolega pbb chyba nie ma pojęcia czym różni się wyciskarka do soków od sokowirówki...

Key27 min

Kolega pbb chyba nie ma pojęcia czym różni się wyciskarka do soków od sokowirówki...

​To może oświeć mnie,błonnik jest w miąszu a I badania wykazują większą ilość witamin z sokowirowki.Ale zawsze możesz miażdżyć zamiast wirowac.

pbb5 min

​To może oświeć mnie,błonnik jest w miąszu a I badania wykazują większą ilość witamin z sokowirowki.Ale zawsze możesz miażdżyć zamiast wirowac.



pierdolamento i tyle, te badania były robione dla jakiegoś koncernu typu Bosh który ma w ofercie wiele wyciskarek? czemu mnie to nie dziwi



ale trzeba jakoś sprzedać te modele za 700+ złotych które robią taki sam sok jak ruska sokowirówka za 50 złotych to sie nazywa marketing, sprzedajesz to samo tylko 10x drożej

Nie wiem czy nowomoda, bo wyciskarki istnieją od paru ładnych lat. Nie mniej poczytałem z ciekawości po Twoim komentarzu o tych badaniach i zgłupiałem. Profilaktycznie zwracam honor, przynajmniej do publikacji wyników kolejnych, jeszcze lepszych badań ;-)

Mam wyciskarkę Zelmera od ponad 2 lat. W stosunku do wyciskarki: sok jest mniej napowietrzony przez co dłużej nie psuje się. Zdecydowanie wyższa jest wydajność i do wyciskarki można wrzucić marchewki, buraki, pietruszkę... lub nawet zrobić mleczko sojowe. Tym co myślą o zakupie sokowirówki, radzę by dozbierali do wyciskarki.

Pay4MyGanjaLis 25.

znów podróbki w których się mechanizm wyrobi po 2 użyciach? ja mam taką starą ruską i pewnie lepsze soki wyjdą niż z tego ścierwa chińskiego



Koleś, Hurom to nie jest chińska marka. To marka koreańska i to bardzo renomowana. Miałem wyciskarkę tego producenta, porządny sprzęt. Inna sprawa, że z dietetycznego punktu widzenia nie polecam popijać soczków.

pbbLis 25.

​To może oświeć mnie,błonnik jest w miąszu a I badania wykazują większą ilość witamin z sokowirowki.Ale zawsze możesz miażdżyć zamiast wirowac.



Pay4MyGanjaLis 25.

pierdolamento i tyle, te badania były robione dla jakiegoś koncernu typu Bosh który ma w ofercie wiele wyciskarek? czemu mnie to nie dziwi ale trzeba jakoś sprzedać te modele za 700+ złotych które robią taki sam sok jak ruska sokowirówka za 50 złotych to sie nazywa marketing, sprzedajesz to samo tylko 10x drożej



Tak, ale co ma błonnik do witamin? Witaminy w owocach i warzywach to przede wszystkim te z rodzaju rozpuszczalnych w wodzie. Poza tym nawet jeśli w błonniku byłyby jakieś witaminy to po raz drugi, co z tego? Przecież człowiek nie potrafi trawić, ani przyswajać błonnika.
Inna sprawa, że błonnik jest zalecany, ale z innego względu. Po pierwsze zapobiega skokom insuliny we krwi poprzez opóźnienie wchłaniania m.in fruktozy. Druga sprawa - nas nie odżywia, ale karmi naszą florę jelitową.
Tak czy inaczej, nie polecam żywić się soczkami. Wcale to nie jest takie zdrowe jak się wmawia ludziom. Sok z owoców zawiera czystą fruktozę w postaci "wolnej" tzn. niezwiązanej z błonnikiem co powoduje skoki insuliny, a długotrwałym skutkiem może być insulinooporność i w konsekwencji cukrzyca. Nie mówiąc o innych negatywnych skutkach spożywania fruktozy jak rozregulowanie naturalnej równowagi flory bakteryjnej - człowiek nie potrafi całkowicie trawić fruktozy (w przeciwieństwie do glukozy), co powoduje że część dostaje się np. do jelita grubego, gdzie jest pożywką np. dla różnego rodzaju grzybów komensalnych. Wątrobę też to niemiłosiernie katuje. A dodatkowo udowodniono, że fruktoza uszkadza komórki mózgowe, powoduje otępienie i obniżenie efektywności procesów myślowych newsroom.ucla.edu/rel…ses
Ogólnie radzę unikać wszelkich produktów, gdzie fruktoza znajduje się w stanie "wolnym" (wyekstrahowana, a wyciskanie soków to też rodzaj ekstrakcji).

Zamiast wyciskarki wolnoobrotowej proponuję w tej samej cenie zakup dobrego blendera typu Vitamix albo Blendtec. Nie oddzielą one soku od miąższu (błonnika), a na tyle efektywnie zmiksują całe owoce, że będzie gładka masa. I przynajmniej nie zakatujemy sobie trzustki oraz wątroby.

@Arthass dokladnie o tym samym pisalem rok temu, nadmienie ze sok z wyciskarki czy sokowirowki okazuje sie byc gorszym niz ze sklepu
"Proces pasteryzacji zmienił istotnie i pozytywnie wartość odżywczą badanych soków marchwiowych. Po pasteryzacji stwierdzono, że sok marchwiowy charakteryzował się istotnie wyższą zawartością suchej masy, cukrów redukujących, kwasów organicznych, luteiny, kwasu kawowego oraz zawierał istotnie mniej cukrów ogółem, witaminy C, kwasu chlorogenowego, ferulowego i benzoesowego w porównaniu do soku świeżego."

kopia komentarza:
Albo bardzo podobne.
livestrong.com/article/507949-loss-of-nutritional-value-in-ultra-pasteurized-vs-pasteurized-milk/
http://www.livestrong.com/article/543480-does-pasteurized-juice-have-nutrients/
Soki sklepowe oprocz tego ze traca smak, ktory jest dodawany polsztucznie - (zwiazki sa ekstraktowane sztucznie ale z pochodzenia sa naturalne) i nie jest zly dla zdrowia, to niczym "wielkim" sie nie roznica. Wszystkie witaminy sa na podobnym poziomie - m.in witaminy grupy B traca ok.5% a witC jest uzupelniana o sztuczna, ale nie ma absolutnie zadnej roznicy miedzy sztuczna i naturalna witamina C.

A teraz zabierzmy sie do sprawy finansowej - wycisniecie szklanki danego soku to ok 2x wiecej owocow. Czyli przy sredniej cenie sok miazszowego sklepowego 2zl/l placimy srednio 3x wiecej przy zrobieniu soku samemu (przy sredniej cenie za owoce 3zl/kg). Ogolem rzecz biorac sok swiezy smakuje inaczej, podobnie jest z dzemem zrobionym w domu i ze sklepu. Ale to ze cos smakuje inaczej nie zawsze znaczy ze jest lepsze zdrowotnie czy finansowo.
Podsumowujac kupujac wyciskarke podrobke HUROM z zalozeniem codziennego wyciskania placisz minimum 500zl/1rok (zakladam wymiane optymistycznie po 2 latach bo gwarancja jest na rok), tracisz czas na wyciskanie i mycie - 1h dziennie,kazdy 1l soku to koszt 6zl zamiast 2zl i jedyne co zyskujesz to inny smak.

Moje wlasne zdanie jest natomiast zupelnie inne. Soki to zlo. Niezaleznie od formy to prostu woda z tabletka witamin i fruktoza. Czyli najlepszy przyjaciel cukrzycy. Owoce sie je w calosci, bo to natura je tak stworzyla zeby je zjadac z wloknikiem. Sok jest duzo gorszy od snickersa, bo masz poczucie ze pijesz cos zdrowego, wiec czemu nie wypic 0,5l na raz? = 50g snickers!. Do tego duzo szybciej niz snickers podwyzszy poziom cukru, bo snickers przynajmniej ma tluszcze i bialko, ktore odrobine spowalniaja zapedy cukru. Takze zanim znowu ulegniesz blogom o zdrowiu polecam na wlasne reke przeczytac badania i wyrobic lepsze zdanie.
W skali zdrowia do 10: sok warzywa/owoce 2,owoc pieczony 4,owoc naturalny 5,warzywo naturalne 7,warzywo straczkowe 10.
Niektore owoce sa "bezczelne" np arbuz - czy w soku czy naturalny arbuz jest cukrowym "zabojca" - porownaj sobie IG soku,arbuz/melon vs marchewka,soczewica.

jakubeskulap1 godz., 18 min

@Arthass dokladnie o tym samym pisalem rok temu, nadmienie ze sok z wyciskarki czy sokowirowki okazuje sie byc gorszym niz ze sklepu "Proces pasteryzacji zmienił istotnie i pozytywnie wartość odżywczą badanych soków marchwiowych. Po pasteryzacji stwierdzono, że sok marchwiowy charakteryzował się istotnie wyższą zawartością suchej masy, cukrów redukujących, kwasów organicznych, luteiny, kwasu kawowego oraz zawierał istotnie mniej cukrów ogółem, witaminy C, kwasu chlorogenowego, ferulowego i benzoesowego w porównaniu do soku świeżego."kopia komentarza:Albo bardzo podobne.livestrong.com/article/507949-loss-of-nutritional-value-in-ultra-pasteurized-vs-pasteurized-milk/http://www.livestrong.com/article/543480-does-pasteurized-juice-have-nutrients/Soki sklepowe oprocz tego ze traca smak, ktory jest dodawany polsztucznie - (zwiazki sa ekstraktowane sztucznie ale z pochodzenia sa naturalne) i nie jest zly dla zdrowia, to niczym "wielkim" sie nie roznica. Wszystkie witaminy sa na podobnym poziomie - m.in witaminy grupy B traca ok.5% a witC jest uzupelniana o sztuczna, ale nie ma absolutnie zadnej roznicy miedzy sztuczna i naturalna witamina C.A teraz zabierzmy sie do sprawy finansowej - wycisniecie szklanki danego soku to ok 2x wiecej owocow. Czyli przy sredniej cenie sok miazszowego sklepowego 2zl/l placimy srednio 3x wiecej przy zrobieniu soku samemu (przy sredniej cenie za owoce 3zl/kg). Ogolem rzecz biorac sok swiezy smakuje inaczej, podobnie jest z dzemem zrobionym w domu i ze sklepu. Ale to ze cos smakuje inaczej nie zawsze znaczy ze jest lepsze zdrowotnie czy finansowo.Podsumowujac kupujac wyciskarke podrobke HUROM z zalozeniem codziennego wyciskania placisz minimum 500zl/1rok (zakladam wymiane optymistycznie po 2 latach bo gwarancja jest na rok), tracisz czas na wyciskanie i mycie - 1h dziennie,kazdy 1l soku to koszt 6zl zamiast 2zl i jedyne co zyskujesz to inny smak.Moje wlasne zdanie jest natomiast zupelnie inne. Soki to zlo. Niezaleznie od formy to prostu woda z tabletka witamin i fruktoza. Czyli najlepszy przyjaciel cukrzycy. Owoce sie je w calosci, bo to natura je tak stworzyla zeby je zjadac z wloknikiem. Sok jest duzo gorszy od snickersa, bo masz poczucie ze pijesz cos zdrowego, wiec czemu nie wypic 0,5l na raz? = 50g snickers!. Do tego duzo szybciej niz snickers podwyzszy poziom cukru, bo snickers przynajmniej ma tluszcze i bialko, ktore odrobine spowalniaja zapedy cukru. Takze zanim znowu ulegniesz blogom o zdrowiu polecam na wlasne reke przeczytac badania i wyrobic lepsze zdanie.W skali zdrowia do 10: sok warzywa/owoce 2,owoc pieczony 4,owoc naturalny 5,warzywo naturalne 7,warzywo straczkowe 10.Niektore owoce sa "bezczelne" np arbuz - czy w soku czy naturalny arbuz jest cukrowym "zabojca" - porownaj sobie IG soku,arbuz/melon vs marchewka,soczewica.



Dużo prawdy, ale z niektórymi rzeczami się nie do końca zgadzam. Tak, soki to zło. I to bardzo podstępne zło, bo ludzie myślą, że jest odwrotnie, że jest to kwintesencja zdrowia co jest nieprawdą. Rzeczywiście, część substancji jest bardzo zdrowa, ale ostatecznie jest to głównie woda z najgorszą postacią cukru - fruktozą. My jako ludzie nie jesteśmy ewolucyjnie przystosowani do trawienia fruktozy. Fruktoza sama w sobie nie pełni żadnej funkcji w naszym organizmie, a więc jej spożywanie jest zupełnie zbędne. Co prawda organizm potrafi przekształcić część fruktozy w glukozę - która w niewielkich ilościach jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania - ale duża część nie jest po prostu trawiona, dociera do jelit powodując na dłuższą metę dysbiozę. Dodatkowo, jest wiele badań wskazujących na to, że fruktoza działa na te same receptory w naszym mózgu co narkotyki, a więc jest dla nas substancją narkotyczną - uzależniającą. To dlatego producenci przesadnie dosładzają produkty, dodając syropy glukozowo-fruktozowe niemal wszędzie - nawet tam gdzie się nie spodziewamy np. do wędlin, parówek, kiełbas, pieczywa, nawet chipsów (sic!) itd. Wykorzystują po prostu efekt uzależnienia psychicznego i fizycznego (tak, fruktoza uzależnia na obydwu płaszczyznach) by przywiązać konsumenta do towaru i tym samym zwiększyć sprzedaż. Co więcej, po pobudzeniu tych receptorów w mózgu tracimy umiar - zjadamy taki produkt, a po 15-20 minutach znów czujemy niekontrolowaną potrzebę sięgnięcia po taką wypełnioną cukrem przekąskę. To powinno być karane, bo wykorzystuje nasze ukryte mechanizmy fizjologiczne, których nie potrafimy kontrolować. Tylko, że nikt tak naprawdę nie dba o dobro człowieka - producenci patrzą tylko na zysk, państwo? to ono powinno o to dbać, no ale sprzedaż to też dochód dla państwa, więc również kasa na pierwszym miejscu. Ale to już inny temat.

*Kwestia soków sklepowych

Świeże soki to również czynne substancje "lotne" takie jak olejki eteryczne, bioflawonoidy, a także enzymy. Wszystkie one ulegają degradacji, czy to pod wpływem temperatury, tlenu, światła czy po prostu zbyt długiego przechowywania, albo jednego i drugiego. Bioflawonoidy "ulatniają" się mniej więcej po ok. 30 minutach od wyciśnięcia soku. Jednak jest jakaś różnica między sokiem sklepowym, a świeżym. Niektórych substancji nie da się zachować w sokach produkowanych na skalę przemysłową. Jednak to nieważne, bo ostatecznie minusy przeważają nad plusami w przypadku soków (z kilkoma wyjątkami).

*"nie ma absolutnie zadnej roznicy miedzy sztuczna i naturalna witamina C."

Mała różnica jednak jest, bo w formie naturalnej występuje zwykle w obecności innych substancji jak bioflawonoidy, które jak udowodniono znacznie zwiększają jej przyswajalność oraz poszerzają listę efektów zdrowotnych jak np. uszczelnianie naczyń krwionośnych.

*"Niezaleznie od formy to prostu woda z tabletka witamin i fruktoza."

Oględnie rzecz ujmując, prawda.

*"Sok jest duzo gorszy od snickersa, bo masz poczucie ze pijesz cos zdrowego, wiec czemu nie wypic 0,5l na raz? = 50g snickers!."

Sok jest gorszy, ponieważ w szklance soku mamy ekwiwalent np. kilku dużych jabłek. To bardzo skoncentrowany produkt, co skutkuje również dużą koncentracją wspomnianej fruktozy i to niestety w formie "wolnej". Problem jest tutaj taki, że oszukujemy mózg. Nie bardzo się orientuje ile takich jabłek wchodzi na jedną szklankę, ale strzelam że tak ze 4-6 sztuk. Czy jesteśmy w stanie w jednej chwili zjeść te 4-6 jabłek? Nie bardzo. Po pierwsze błonnik w całym jabłku daje sygnał do naszego mózgu ile tak naprawdę zjedliśmy - powoduje uczucie pełności. Po drugie, nawet jeśli potrafimy zjeść jednym ciągiem te wszystkie jabłka, to zajmuje nam to trochę czasu. No i błonnik neutralizuje skoki insuliny, powodując że ta energia jest uwalniana stopniowo. A co w przypadku soku? Szklankę możemy wypić w ciągu kilku sekund, a nawet tego nie poczujemy - w sensie sytości. Ba! takich szklanek możemy w ciągu minuty wypić kilka. To ogromne dawki fruktozy. Snikers jest lepszy - zgadzam się.
W przypadku takiej wyciskarki hurom to jeszcze "szczęście w nieszczęściu", bo ona w miarę dokładnie wyciska owoce, ale typowe sokowirówki, które "szatkują" owoce zamiast je wyciskać, to już w ogóle jest i marnotrawstwo owoców - bo trzeba użyć ze dwa razy tyle produktu - no i w efekcie też mamy takie "rozwodnione coś".

*"Takze zanim znowu ulegniesz blogom o zdrowiu polecam na wlasne reke przeczytac badania i wyrobic lepsze zdanie."

To trochę krzywdzące, bo sam coś tam ostatnio skrobałem na blogu na tematy zdrowotne i nie piszę, że tak to ujmę "z d*py", tylko na podstawie analizy czasem setki badań. Te wszystkie "blogi o zdrowiu", które masz na myśli tak naprawdę ze zdrowiem zwykle niewiele mają wspólnego. Ale same blogi to nie jest jedyny problem. Takie głupoty serwuje się też na wielkich serwisach, które to już powinny wykazać się choć odrobiną profesjonalizmu w tym względzie - wspomnę tutaj choćby o takich stronach jak poradnikzdrowie.pl, gdzie na pierwszy rzut oka serwis wydaje się "profesjonalny", są wypowiedzi "ekspertów" medycyny itd., a serwuje się tam czasem takie bzdury, że głowa boli. W ogóle w Polsce brak rzetelnych stron na temat zdrowia.

*"porownaj sobie IG soku,arbuz/melon vs marchewka,soczewica."

IG to nie wszystko. IG obrazuje jedynie odpowiedź glikemiczną, natomiast pomija odpowiedź insulinową. Co z tego, że arbuz ma bardzo wysokie IG, skoro zawartość samych cukrów jest dość niska, ponieważ składa się głównie z wody? Bardziej miarodajny jest wskaźnik ładunku glikemicznego.

Kończąc, podsumuję jedynie tym, że wiedza społeczeństwa w naszym kraju na temat żywienia jest na żenująco niskim poziomie. I tutaj nawet nie chodzi o "regularnego" Kowalskiego. Chodzi tutaj przede wszystkim o osoby teoretycznie interesujące się tymi tematami, dietetyków, sprzedawców-zielarzy, różnych trenerów, instruktorów fitness itd. gdzie żywienie jest częścią ich zawodu. Czasami po prostu nie maja pojęcia o czym mówią. A ludziom wciska się bezczelnie głupoty jak wymianę cukru stołowego na czystą fruktozę, bo jest z owoców, a jak z owoców to musi być zdrowe... takie żerowanie na niewiedzy i ignorancji, ale nawet częściej niewiedza i ignorancja osoby, która mieni się "specjalistą". Duża część zawartości portali typu "zdrowe odżywianie" czy "fitness" jest po prostu na żenująco niskim poziomie, gdzie nierzadko pokutują porady opierane na wiedzy sprzed 50 lat, czyli "tłuszcz to zło, wszystko musi być beztłuszczowe, soczkowe detoksy (cokolwiek to znaczy) itd". No i ludzie kupują te jogurty "fitness" bez tłuszczu pozbawiając się jednocześnie wszystkich witamin rozpuszczalnych w tłuszczach, a zamiast tłuszczu dodaje się tam tony cukru, no bo tłuszcz jest nośnikiem smaku i zapachu, a jak się go pozbawi produktu to trzeba przecież zastąpić jego funkcje inną substancja o podobnych właściwościach. W działach sklepowych wyszczególnionych jako "zdrowa żywność" najczęściej znajdziemy najbardziej niezdrowe produkty w całym sklepie No bo dla naszego społeczeństwa, otumanionego przez marketingowców, zdrowe oznacza "bez tłuszczu". Eh, szkoda gadać, bo to temat rzeka.
Edytowane przez: "Arthass" Gru 7.

@Arthass zgadza sie wszystko - podsumowujac:
bardzo swiezy sok ma przewage bioflawonoidow,olejkow terycznych,a pasteryzowany innych. Zaznaczyc nalezy, ze koszt wyciskarek czy sokowirowek jest drastycznie niewspolmierny do osiagnietych korzysci, a efekt swiezosci jest w duzej mierze zwiazany z substancjami smakowymi a nie przewaga wartosci odzywczych. Oba wybory sa mierna imitacja swiezego owocu. Blogi i dzialy o zdrowiu niezaleznie od popularnosci sa naszpikowane trendami, a nie badanimi, przez co perelki jak Twoj blog sa trudne do odszukania i jeszcze trudniejsze do wypromowania, bo trudno sie czytaja i nie sa emocjonalne. Proba wytlumaczenia bledow poratli sciera sie z reakcja fanatykow i osoba z wlasciwa wiedza rezygnuje z edukacji idiotow/frajerow.
Ludzie to idioci, na wlasne zyczenie zabijaja swoj organizm, poszukujac idealnej wyciskarki za 1000zl, tymczasem zapominaja o higienie wlasnej, idealnej sokowiroki - zebow. Sok ma byc dodatkiem, czyms w rodzaju tabletki witaminowej - szklanka dziennie + po treningu jest maksymalna oferta dla uzupelnienia potrzeb.
Ludzie kieruja sie obrazem, a nie wiedza, przez co nie osiagaja wynikow,frustruja sie i rezygnuja. Zdrowa zywnosc w w 90% jest certyfikatem producenta o szczodrosci wobec odpowiednich instytutow a nie epitetem potwierdzajacym wlasciwosci.


Od siebie
Przyklad melona mial pokazac roznice, ze nie kazdy owoc ma odpowiednie proporcje blonnika.
Najlepsza porada z mojej strony ? - 200g suchej / 400g ugotowanej(nieprzegotowanej) porcji warzywa straczkowych jako dodatek do pieciu posilkow, jedzony 10min przed wlasciwa porcja. W ciagu dnia 5 posilkow (np obiad rozlozony na 3 porcje + obiad/kolacja) - straczkowe wyreguluja wlasciwa ilosc negujac potrzebe odczekania 15minut zwiazana z reakcja na ilosc pozywienia oraz wyreguluja prace jelit i insulogennosc innych posilkow. Na szybkie przekaski polecam w zapasie zrobic dobrze przyprawiony sos do pizzy + soczewica/groch i zamiast szybkiego jedzenia zrobic sobie tosta z sosem nawet z jasna bulka, ale z dodatkiem soczewicy.



Edytowane przez: "jakubeskulap" Gru 7.

Szczerze mówiąc mógłbym tutaj rozpocząć szerszą dyskusję na temat odżywiania, ale nie odbiegajmy za bardzo od tematu oferty.

Z soków toleruję jedynie sok z cytryny do którego dosypuję kwas askorbinowy (witaminę C), ze względu na to, że obecność wspomnianych bioflawonoidów zwiększa jej wchłanialność. Poza tym poleca wcześniej wspomniany sok z młodej trawy jęczmiennej - dużo białka, dużo witamin, chlorofil. Ogólnie bomba witaminowa. Ja piję sproszkowany sok z młodej trawy jęczmiennej (uczulam na słowo sok, bo sprzedaje się też sproszkowaną całą roślinę, a ona zawiera głównie celulozę, której nie przyswajamy i wydalamy w całości).
Polecam zerknąć na wartości odżywcze w 4g (procent dotyczy RDI):
Vitamin A 1500IU 30%
Vitamin C 7.0 mg 12%
Vitamin D ~
Vitamin E (Alpha Tocopherol) 320mg 1600%
Vitamin K 35.0 mcg 44%
Thiamin 11.0mg 733%
Riboflavin 260mg 15294%
Niacin 252mg 1260%
Vitamin B6 39.0 mg 1950%
Vitamin B12 0.1mcg 1%
Pantothenic Acid 36.0mg 360%
Choline 5.0mg
Calcium 15.0mg 1%
Iron 8.0mg 44%
Magnesium 3.9mg 1%
Phosphorus 14.0mg 1%
Potassium 103mg 3%
Sodium ~
Zinc 62.0mg 413%
Copper 1.7mg 85%
Manganese 140mg 7000%
Selenium 3.5mcg 5%

No i po co komu inne soki?
Jako napoje polecam (oprócz tego co wyżej wymieniłem):
* Dobrej jakości wody mineralne
* Napary ziołowe (mięta, czystek, rumianek)
* Napary ziołowe parzone na zimno - przede wszystkim te bogate w witaminę C czy enzymy jak pepsyna w liściach papai, która jest enzymem potrzebnym do rozkładu i trawienia białek, niestety witamina C oraz enzymy są wrażliwe na temperaturę, więc trzeba parzyć "na zimno" - do posiłku oczywiście
* Zielona herbata (najlepiej matcha lub sencha)
* Kwas chlebowy
* Woda kokosowa (dobrze uzupełnia elektrolity)
* Mleka roślinne (orzechowe, zbożowe, z ziaren/pestek)
* Kilka razy w tygodniu piwo może być - zawiera głównie maltoze, która rozkłada się na glukozę, więc jest w miarę ok, ale maltoza ma wysokie IG, więc sprzyja tyciu, także umiar ważny - zawiera też dużo witamin z grupy B. Tak, piwo w umiarze jest zdrowsze od soczków...
* Wino - okazjonalnie i z umiarem, winogronowe zawiera potężny antyutleniacz z pestek, najlepiej wino wytrawne.
* Soki warzywne - mogą być spożywane np. do posiłku, gdyż enzymy ułatwiają trawienie, a np. witamina C zwiększa wchłanialność żelaza.

Tyle wystarczy jeśli chodzi o coś do picia. Po treningu raczej polecam sok z cytryny albo lepiej wodę kokosową, plus czystą glukozę ewentualnie dosłodzić miodem (choć miód z umiarem bo zawiera dużo fruktozy, ale też jest bogaty w enzymy i substancje prozdrowotne, więc można wybaczyć). Ogólnie odpowiednia ilość glukozy przy uprawianiu sportu jest bardzo ważna, bo glukoza u sportowców i osób aktywnych odkłada się w mięśniach w postaci glikogenu mięśniowego i jest dla nich źródłem szybko dostępnej formy energii. Moim zdaniem źródłami węglowodanów dla takich osób powinna być właśnie glukoza, ale bezpośrednio po wysiłku fizycznym jako szybko dostępne źródło energii, oraz skrobia (długołańcuchowa forma glukozy - tak w skrócie), która jest metabolizowana wolniej i jest lepsza jako forma "magazynowania". Do tego może być również od czasu do czasu piwko (maltoza to tak w skrócie dwie cząsteczki glukozy), ale należy to wliczyć w bilans kaloryczny. Dieta dla sportowców to też temat rzeka, bo tam pewne rzeczy układa się trochę inaczej. Typowemu człowiekowi wystarczy skrobia jako źródło węglowodanów - organizm sobie ją rozłoży w razie potrzeby do glukozy i po sprawie. Natomiast sportowcy, osoby aktywne potrzebują czasami szybko uzupełnić poziom węglowodanów i tutaj czysta glukoza się przydaje. Nie mówiąc już o takich zabiegach jak carb-loading itd., ale tak jak pisałem to oddzielny, obszerny temat.

Co do 5 posiłków dziennie, to też niekoniecznie należy odżywiać się w ten sposób. Albo inaczej, nie jest to konieczny wymóg do utrzymania zdrowia. Tak jak pokazuje np. dieta typu intermittent fasting, gdzie odżywiamy się raz na 16-20 godzin (w tzw. 4-8 godzinnym okienku żywieniowym). Ludzie leczą tym często przewlekłe choroby, sprzyja też odchudzaniu. Poza tym tego typu dieta oparta na okresowych mini głodówkach - bo 16-20 godzin postu od jedzenia to wg definicji już głodówka - prowokuje np. produkcję w organizmie tzw. białek długowieczności (SIR1, SIR2). Cytuję:

"W badaniach nad zwierzętami oraz w krótkoterminowych badaniach na ludziach wykazano, że IF może sprzyjać odchudzaniu i fazie redukcji w procesie budowy sylwetki. Redukcja masy ciała była wyraźna w porównaniu do diety o takiej samej średniej podaży kalorii, jednak stosowanej równomiernie. W krótkotrwałej fazie głodu, zanim wykształcą się mechanizmy adaptacyjne, uruchamiają się rezerwy metaboliczne zwłaszcza w postaci glukozy zmagazynowane w glikogenie oraz WKT w postaci tkanki tłuszczowej. Wzrasta stężenie glukagonu, nieznacznie wzrasta stężenie ciał ketonowych, wolnych kwasów tłuszczowych oraz lipazy zależnej od hormonów. Ponadto obserwuje się wzmożoną syntezę białek – sirtuin oraz białek ochronnych – chaperonów, tak zwanych białek szoku cieplnego, genów związanych z układem FOXA i FOXB, oraz czynników wzrostowych, takich jak BNDF, pobudzających wzrost nerwów oraz stymulujących kolonie granulocytów i makrofagów. W związku ze spalaniem tkanki tłuszczowej, nasileniem procesów autofagocytozy – pożerania i usuwania uszkodzonych i zmienionych zapalnie tkanek oraz zwiększonym zużyciem glukozy, spada ilość tak zwanych zaawansowanych produktów glikacji białek AGEs, będących wykładnikami starzenia. Ponadto zmiany dotyczą także parametrów gospodarki lipidowej – ChC, LDL, HDL, TG, enzymów wątrobowych ALT, AST. Korzystne działanie takich diet obserwowany zwłaszcza w zakresie układu krążenia – spadek ciśnienia tętniczego krwi, zmniejszenie ryzyka zgonu, ale także zmniejszenie tłuszczowej masy ciała, spadek ciśnienia tętniczego krwi, wzrost wrażliwości na insulinę, spadek leptynooporności, poprawę parametrów biochemicznych u pacjentów z zespołem metabolicznym."

Także te 5 posiłków dziennych to kolejny, niekoniecznie jedyny i właściwy dogmat żywieniowy.

Wspomniał pan o jasnym chlebie, jakby to było zło konieczne, a nie zawsze "ciemny chleb" jest lepszy. Po pierwsze ciemny chleb zawiera więcej zewnętrznej warstwy ziarna, co uznaje się za dobrą rzeczy, bo tam znajduje się więcej związków odżywczych, witamin i minerałów. Problem w tym, że związki te występują w sąsiedztwie tzw. kwasu fitynowego, który "wiąże" je w naszym układzie pokarmowym zapobiegając ich przyswajaniu. A nasz organizm nie potrafi rozerwać tego wiązania. Aby taki chleb był rzeczywiście zdrowszy musi być przygotowany wykorzystując proces fermentacji, a więc musi to być prawdziwy chleb na zakwasie. Bakterie, które biorą udział w fermentacji takiego chleba rozbijają te wiązania fitynowe powodując, że taki chleb rzeczywiście jest dla nas odżywczy. Druga sprawa to oczywiście rzecz wynikająca z pierwszej - czyli nagminne przekłamania producentów: a to chleb jest barwiony karmelem, a to jest na drożdżach, czy na "udawanym" zakwasie, czyli zakwasach "fix", gdzie fermentacja nie przebiega tak jak powinna. No i nie każda osoba może spożywać taki chleb, są różne choroby, gdzie taki chleb będzie powodował jeszcze pogorszenie stanu zdrowia i wtedy chleb biały jest korzystniejszy. Podobnie z grochem/soczewicą i innymi warzywami strączkowymi. Niestety są one bogate w poliole i inne cukry fermentujące z rodziny tzw. FODMAP i np. dla osoby z dysbiozą jelit będą szkodzić. Ale to też odrębny temat.

@Arthass
1.zgadzam sie co do rodzaju sokow - w skrocie trzeba je robic z tych warzyw i owocow ktore maja jak najmniej cukrow i jak najwiecej wlasciwosci aktywnych
2."Do tego może być również od czasu do czasu piwko (maltoza to tak w skrócie dwie cząsteczki glukozy), ale należy to wliczyć w bilans kaloryczny"
Ponadto bardzo ladnie wchlania maltoze i w odpowiednim czasie i ilosci po treningu moze zwiekszyc ilosc glukozy w miesniach. Napisales ze glukoza odklada sie w miesniach - Ale o ile sa na glodzie weglowodanowym(miesnie) - czyli trening 30min + glukoza = zapas w watrobie i tkance tluszczowej a nie miesniach - suplementacja ma miejsce w momencie odbudowy po dluzszym treningu >1h albo intensywnym (konkretne interwaly wedlug tetna)

Ciekawostka : 2 grupy sportowcow wytrzymalosciowych:1sza tradycyjnie posilek + odbudowanie weglowodanu po treningu, 2ga trening wieczorem + czyste bialko(twarog), dopiero nad ranem normalny posilek - 2ga grupa po 3 miesiacach miala +10% wytrzymalosci w wynikach - jak pozniej bede mial chwile to znajde badanie. Chyba jest tez artykul o tym na bieganie.pl lub innym.

3.podobnie jak Ty odnosnie ze pasteryzowany sok jest lepszy od swiezego to nie potrafie zrozumiec tego badania IF - masz moze link ? bo wszystkie opisane reakcje w czasie tej krotkiej glodowki sie zgadzaja, przewaga straconych kkcal - pytanie jak to wplynelo na podstawowe parametry krwi,serducha i np mozgu oraz subiektwyne - jak sie czuli pacjenci. Bo zdanie
" Korzystne działanie takich diet obserwowany zwłaszcza w zakresie układu krążenia – spadek ciśnienia tętniczego krwi, zmniejszenie ryzyka zgonu, ale także zmniejszenie tłuszczowej masy ciała, spadek ciśnienia tętniczego krwi, wzrost wrażliwości na insulinę, spadek leptynooporności, poprawę parametrów biochemicznych u pacjentów z zespołem metabolicznym."
jest sprytnym skrotem - opisuje co sie stalo z pacjentem po diecie - czyli jaki efekt spowodowal spadek masy, a kazdy wie ze zmniejsza ryzyko sercowo naczyniowe. Pytaniem pozostaje jak sie to odbilo na parametrach i subiektwynym odczuciu w czasie tej diety, czy w ogole to bylo zycie czy wegetacja, jak z warunkami psychofizycznymi w czasie diety - w skrocie czy byl w stanie efektywnie funkcjonowac na tych samych zasadach co przed poczatkiem diety ? No bo nie sadze ze ktos moglby tak funkcjonowac przez kilka lat, a moim zdaniem dieta nie powinna byc synonimem jakiegos okresu w celu zbicia wagi ale synonimem zrozumienia i oduczenia sie zlych nawykow i ich zastapieniem czyms lepszym - zmiana postawy.

4.chleb ciemny/jasny - naturalnie wszystko sie zgadza, trzeba patrzec na etykiety jak zwykle
straczkowe - odpowiednie przygotowanie pozbawia 95% tych skladnikow, ale z racji ze oczywiscie nikt nie ma czasu czytac "bzdurnych" badan to przygotowanie jest nieodpowiednie i stad zle sie czuja po straczkach
naturalnie dysbioza jelit to juz kwestia dla chorych na cale zycie, specjalista musi sie przysiasc i dobrze wszystko potlumaczyc, bo straczkowe to tu pikus
Edytowane przez: "jakubeskulap" Gru 7.

Prześlij Komentarz
Avatar
@
    Tekst