Opublikowano 2 dni temu

Triki sprzedawców i techniki manipulacyjne w bezpośrednim kontakcie z klientem

Jestem na etapie meblowania mieszkania w związku z czym chodzę ostatnio po tych wszystkich sklepach stacjonarnych gdzie produkt jednak wypada obejrzeć, przetestować, usiąść na nim czy poleżeć zanim się zdecyduje na zakup i gdzie kontakt klient-sprzedawca jest bezpośredni. Totalnie się na meblach i materiałach nie znam przez co mam utrudnione zadanie w kontekście oceny czy dany produkt jest warty danej ceny czy nie.

Zapewne większość zna z przeróżnych sklepów internetowych te wszystkie wyskakujące okienka z cyklu "zostały tylko 2 sztuki", "ktoś właśnie kupił ten produkt, spiesz się", "15 osób przegląda ten produkt", "ta cena obowiązuje tylko przez najbliższe 10 minut", "napisz na naszym czacie o rabat tylko dla ciebie".

I tak właśnie zacząłem zauważać, że w sklepach stacjonarnych są te same metody stosowane co mnie zaczęło dość mocno odstraszać od wchodzenia tam. Przykładowo w sklepie meblowym jest jakaś tam cena podana, wykazuję zainteresowanie produktem, ma on przyklejoną cenę X. Sprzedawca już podbiega i mówi, że spoooko, coś jeszcze z tej ceny utniemy. Wyjmuje kalkulatorek, coś tam liczy, pokazuje mi, że o, za tyle możemy się dogadać. No mówię, że no fajnie, lepiej to wygląda niż na cenówce ale jeszcze coś mu marudzę, że dopiero oglądam blabla. Za chwilę widzę, że coś tam znowu liczy i znowu mi pokazuje cenę jeszcze niższą. I mówi, że od czerwca będą nowe wyższe ceny bo centrala narzuca zmiany i, że warto brać teraz. To w ogóle po co ta cena jest przyklejona, skoro mogę sobie wejść z ulicy i z marszu dostaję jakieś super obniżki. 10 minut rozmawiamy, ale na koniec jednak mówię, że nie, wstrzymam się z decyzją. Chłop sprawia wrażenie obrażonego, rzuca manipulacyjnym pytaniem "i naprawdę nie chce pan skorzystać z takiej okazji? no cóż, to pana decyzja...".

Sklep z materacami. Już mnie sprzedawca dopadł. "NO AKURAT teraz jest super obniżka na super model, ale zostały tylko 3 sztuki na całą Polskę, składamy zamówienie?". "Bo wie pan, sam mam taki w domu od kilku miesięcy". "Tego modelu sprzedaje się najwięcej". "Tylko w zeszłym tygodniu sprzedałem trzy takie". I na koniec jak powiedziałem, że jednak jeszcze nie kupię i muszę przemyśleć to foszek na twarzy sprzedawcy i już czuję te wkręcane mi poczucie winy, że on się nagadał, a ja jednak nie kupiłem. Swoją drogą odwiedziłem trzy inne sklepy i trzy razy usłyszałem od sprzedawców, że "mam identyczny w domu".

W związku z tym wszystkim tak się zastanawiam - jak poznać, że sprzedawca wali ściemę. Jak poznać, że ta super obniżka za moje piękne oczy i za to, że w ogóle wszedłem do sklepu to robienie ze mnie frajera, a nie faktyczna obniżka. Jak kupować takie rzeczy w stylu mebli czy materaca, czyli na których raczej się człowiek nie zna i w których nie bardzo można w nich wyszczególnić jakieś parametry techniczne żeby pogoglować, a opinie w necie ograniczają się do jakichś pojedynczych "mam podobny i jestem zadowolony"?

Sprzedawca już chyba dawno przestał być osobą, która doradza i stara się dobrać produkt pod klienta. Mam wrażenie, że obecnie jest to bardziej zabawa w tchórza w której sprzedawca najpierw próbuje wcisnąć drogą rzecz z jak największą marżą. Jak widzi, że klient się waha to zjeżdża ze swojej marży, żeby jednak go przekonać. Potem zjeżdża jeszcze bardziej, a na koniec stosuje metodę focha albo rzucenia tekstem który wjedzie na psychikę. Strasznie mnie to zniechęca do zaglądania do sklepów gdzie kupuje się coś na zamówienie, na wymiar, pod klienta.

Może jest ktoś kto był tego typu sprzedawcą i zdradzi jakich zachowań i tekstów kluczy uczą na szkoleniach? Albo jak rozmawiać ze sprzedawcami żeby ugrać jak najlepszą cenę?
Aktualizacje społecznościowe

9 Komentarzy

sortowanie:
Awatar użytkownika
  1. Awatar użytkownika Jaybeast
    "Sprzedawca już chyba dawno przestał być osobą, która doradza i stara się dobrać produkt pod klienta." - odkąd w korporacjach liczą się tabelki w excelu, odtąd nie ma doradców a są zwykli naciągacze.
    Sprawa jest prosta, bonusy za wysokość sprzedaży. Najlepsza marchewka motywacyjna: sam widzisz że wcisną Ci cokolwiek byle coś sprzedać.
    Ignoruj tych ludzi, podejmij sam decyzje, a na koniec wykorzystaj ich żeby dostać zniżkę
  2. Awatar użytkownika tayjkt
    Najłatwiej powiedzieć, że trzeba znać techniki manipulacyjne, ale to jest bardzo trudne, sam się w nich orientuję i niby się pilnuję, ale non stop coś na pepperze zamawiam i przychodzi i leży później coś nieużywane.
    Z tego co czytam, to zacznij od zmiany podejścia i zamiast mówić, że jeszcze się zastanowisz to dopytaj się do kiedy będzie ważna ta oferta co zaproponował, spytaj się czy możesz zrobić zdjęcie i spisać wymiary by sprawdzić czy będzie się to komponowało w Twoim domu. Zacznij mu sprzedawać swoją chęć zakupu, tak by miał wrażenie, że jeszcze wrócisz. Możesz jeszcze poprosić by zaproponował inny produkt który będzie o 500zł droższy i wtedy spróbować go pod włos wziąć, czemu ceny są takie różne. Często przy takich pytaniach potrafią powiedzieć na co zwrócić uwagę. Oczywiście nie pytaj się o to bezpośrednio bo Ci powie jakiś ogólnik.
  3. Awatar użytkownika S1udak
    Co jakiś czas widzę powstaje tekst na 3 strony jak boję się czerni w tv czy inne,po 1/3 wypracowania połowa pewnie odpada.Podoba ci się coś,cena jest ok, kup proste. (Edytowano)
    Awatar użytkownika ArekBVB
    Autor
    Nie czytaj jak za dlugie, proste
  4. Awatar użytkownika Kiron
    A to nie jest tak, że jak ktoś stosuje na nas manipulacje, na naszą niekorzyść, to się wychodzi, zmniejsza kontakt zamiast wracać po więcej?
    Awatar użytkownika Krodzango
    Ludzie lubią być manipulowani
  5. Awatar użytkownika Gavi
    To może, skoro sprzedawcy tacy chętni do "obniżania", to po jego drugiej obniżkowej ofercie przystąpić do targowania i dać swoją ofertę, jeszcze niższą - zdecydowanie niską - jako bazę do targów i zobaczyć reakcję?
    Na zasadzie trafiła kosa na kamień i klient też może mieć swoje techniki manipulacyjne
  6. Awatar użytkownika eter
    To od dobrych paru lat "stała praktyka" w marketach (czy sklepach meblowych / salonach samochodowych). Cena na "cenówce" jest w 99,9% większa ze względu na większą marżę sklepu (zysk sprzedawcy), a zejść z ceny się da właśnie stosując odpowiednio negocjacje (chociażby jak @Gavi czy @tayjkt napisali wyżej), w elektromarketach dochodzi dodatkowo "przedłużona gwarancja" / "dodatkowy czajnik za 1 pln" jak kupisz 2 inne rzeczy za "miniumum 1k pln.".
    Edit: choć patrząc po tym ile wytrzymują dzisiejsze duże agd to ta przedłużona już nie koniecznie źle wygląda - kwestia co jest w tej przedłużonej. No i z tego co pamiętam producent/dystrybutor potrafi dosypać do premii dla 'doradcy klienta' za sprzedaż konkretnej marki/wyrobu. (Edytowano)
Awatar użytkownika