kwi 30. 2022
Podzielę się poradą, którą wyczytałam przed chwilą w gazecie której tu bardzo nei lubicie (wyborcza), ale uważam, że jest genialna i może wielu samotnym randkującym uratować budzęt w dobie inflacji.

Otóż ziom pisze tak:
(...) kiedy kroi mi się randka, do której nie jestem przekonany, pożyczam od sąsiada psa. Dziewczynie mówię, że się nim chwilowo opiekuję i nie może sam zostać w domu, więc jedyne co mogę zaproponować, to spacer po parku. Za to może wybrać którym. Jeżeli obok jest kawiarnia i mówi, że by się czegoś napiła, odpowiadam "jasne, nie ma problemu, idź, kup sobie, ja tu poczekam" i wymownie patrzę na psa.

Gdy po pierwszym spotkaniu nie mam pewności, czy warto inwestować w znajomość, to piesek idzie na kolejny spacer albo udaję miłośnika przyrody i zabieram ją na wycieczkę do lasu z kawą w termosie. (...) i cyk - do trzech randek bezkosztowo!

P.S. Jestem kobietą i złapałabym się na psa. Mało tego, uznałabym, że ziomal ma dobre serce i w ogóle jest spoko. Minus rozwiązania - pewnie pamietałabym po randce bardziej psa niż jego tymczasowego opiekuna

Ktoś ma jakieś inne pomysły i tricki? (może zrobimy bazę pomysłów "jak tanio randkować"
Aktualizacje społecznościowe
Dyskusje
Najlepsze komentarze
19 Komentarzy
Prześlij Komentarz